2 kwietnia 2025

Inspektorzy bezradni? ITD od miesięcy nie kontroluje paliwa na drogach

kontrola bak
Zdjęcie: WITD w Katowicach.

Już od ponad roku olej opałowy nie ma znacznika, który można wykryć tzw. metodą kwasową. Tymczasem Inspekcja Transportu Drogowego tylko w ten sposób może badać próbki z baków paliwa. Przeszkodą są przepisy, a właściwie ich brak. Nowe mają być gotowe pod koniec tego roku.

Być może jazda na oleju opałowym nie jest dziś najczęstszym grzechem kierowców, co nie zmienia faktu, że takie przypadki wciąż się zdarzają – najczęściej dotyczą starszych pojazdów ciężarowych. Tymczasem po 18 stycznia 2024 r. Inspekcja Transportu Drogowego nie ma możliwości szybkiej kontroli, czy w baku nie znajduje się tańszy, ale zabroniony olej opałowy. Powód? Inspektorzy nie mają prawa posługiwać się nowymi, szybkimi testerami. Przepisy pozwalają im stosować tylko metody, które obecnie są nieskuteczne.

Olej opałowy – nielegalny sposób na obniżenie kosztów

Co prawda stosowanie „alternatywnego” paliwa jest nielegalne i grozi awarią silnika, ale pokusa finansowa bywa silna. Litr oleju służącego do ogrzewania jest obecnie nawet o 2 zł tańszy niż litr oleju napędowego. Skąd ta różnica? Wpływ ma niższy koszt produkcji. Popularny diesel przeznaczony do pojazdów musi spełniać wyśrubowane normy i zawierać dodatki uszlachetniające. Jednak głównym czynnikiem jest niższa stawka akcyzy. To właśnie dlatego olej grzewczy barwi się na czerwono i dodaje specjalne markery, które umożliwiają wykrycie jego nielegalnego użycia w pojazdach. Niestety, są też metody odbarwiania paliwa. Bez prostej analizy nie da się tego sprawdzić.

Olej opałowy – różne metody testowania

Nielegalne paliwo najczęściej wykrywane jest podczas kontroli drogowych. Te mogą prowadzić służby celno-skarbowe lub ITD. Wystarczy pobrać niewielką próbkę paliwa, by zbadać ją w laboratorium albo – jak dotąd – na drodze zastosować tzw. próbę kwasową. Jeśli po zmieszaniu paliwa z odczynnikiem (kwasem solnym) pojawia się warstwa o zabarwieniu od różowego do czerwonego, oznacza to obecność znacznika typowego dla oleju opałowego.

Problem w tym, że od początku 2024 r. wprowadzono nowy marker. To wymusiło zmianę sposobu przeprowadzania badań próbek paliwa. Nowy znacznik można wykryć tylko z użyciem technik chromatograficznych. Próba kwasowa po prostu już nie działa.

Celnicy sprawdzają, ITD nie może

Ministerstwo Finansów już pod koniec 2023 r. przygotowało zmianę przepisów, która umożliwiła służbie celno-skarbowej korzystanie ze sprzętu mobilnego do analizy próbek paliwa pod kątem „obecności substancji znakujących i barwiących wyroby energetyczne”.

Tymczasem Inspekcja Transportu Drogowego, podległa Ministerstwu Infrastruktury, takich uprawnień jeszcze nie ma. Zgodnie z obecnymi przepisami może posługiwać się jedynie nieskutecznymi testami starego typu albo przesyłać próbki do laboratorium lub też wzywać na miejsce kontroli celników. Ministerstwo Infrastruktury dopiero planuje wdrożenie przepisów analogicznych do tych, z których korzystają celnicy. Według zapowiedzi, projekt ma być gotowy jesienią tego roku.

Olej opałowy w baku – co grozi?

Zasilanie silnika paliwem przeznaczonym do ogrzewania może zamiast oszczędności przynieść spore wydatki. Oprócz kosztów ewentualnej naprawy silnika grożą także poważne konsekwencje prawne. Jazda na „opale” jest wykroczeniem, za które grozi mandat w wysokości 500 zł. To jednak dopiero początek kłopotów – kierowca popełnia wykroczenie skarbowe, polegające na uszczupleniu podatku akcyzowego. Grozi za to grzywna do 34,5 mln zł oraz kara do 2 lat pozbawienia wolności.