6 lutego 2025

Smutny koniec pierwszej elektrycznej rewolucji Jaguara. Druga jest tuż… za progiem

Jaguar I-Pace
Zdjęcie: platforma X

Jaguar stoi u progu największej rewolucji w swojej historii. W związku z tym zakończył produkcję niemal wszystkich modeli i szykuje się do całkowitego resetu. Tyle że poprzedni nowy początek wyszedł… tak sobie. Świadczą o tym choćby liczne elektryczne I-Pace’y, które już trafiły na złom. I to często w doskonałym stanie!

Elektryczny Jaguar I-Pace miał znakomity początek. Niedługo po premierze w 2018 roku, wybrano go Europejskim i Światowym Samochodem 2019 roku. Brytyjskie media nie szczędziły mu ciepłych słów, często uznając go za najlepszego elektryka na rynku.

Niestety, wkrótce okazało się, że Jaguar I-Pace nie jest tak doskonały, jak powszechnie uważano i cierpi na choroby wieku dziecięcego. Szybko na jaw zaczęły wychodzić problemy z niezawodnością, w związku z czym zarządzono liczne akcje serwisowe.

Prawdziwą zmorą Jaguara I-Pace'a był jednak akumulator trakcyjny, produkcji LG. Wykazywał on podwyższoną skłonność do powstawania zwarć w ogniwach, co prowadziło do nagromadzenia się ciepła. Przy stanie naładowania powyżej 85% mogło to wywołać… pożar. Zresztą niejeden wywołało.

TUTAJ poznasz pełne dane techniczne Jaguara I-Pace'a.

Jaguar I-Pace: nieustające pasmo problemów

Pod koniec 2024 roku Jaguar ogłosił wielką akcję odkupu od właścicieli wadliwych I-Pace'ów. Powodem takiego ruchu były właśnie problemy z baterią trakcyjną, które pozostawały nierozwiązane pomimo licznych akcji przywoławczych i zmian w oprogramowaniu.

Przykładowo jeszcze w sierpniu 2024 roku Brytyjczycy poprosili właścicieli I-Pace'ów o… nieparkowanie swoich aut w garażach. A najlepiej pozostawienie ich z... dala od budynków.

Jakby tego mało, Jaguar poinformowali o tym, że kolejna aktualizacja ograniczy ładowanie baterii trakcyjnej do maksymalnych 80%. Jednocześnie przedstawiciele firmy przekazali, że wciąż pracują nad pozbyciem się problemu.

Ostatecznie nie udało się tego zrobić. W związku z tym – i chwała za to – Jaguar zadecydował o odkupieniu wadliwych egzemplarzy od dotychczasowych właścicieli. W samych Stanach Zjednoczonych oznaczało to koniec z wiecznie ciągnącymi się problemami dla 2760 klientów tej brytyjskiej marki.

TUTAJ przeczytasz o tym więcej.

Jaguar I-Pace: auta odkupione od właścicieli

Podobne programy odkupu uruchomiono również w innych krajach. W tym w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzą zdjęcia I-Pace'ów, znajdujących się na… złomowisku.

To absolutnie niecodzienny widok, ponieważ przedstawiają one samochody o zadbanych, wręcz lśniących karoseriach. Na dodatek, na dużych, drogich obręczach aluminiowych. Jakby dla kontrastu, obok Jaguarów parkuje, zapewne wciąż pozostający w użytku, Fiat Punto 1. generacji, który jak najbardziej miałby prawo wylądować na złomowisku.

Nowy I-Pace w momencie rynkowej premiery kosztował w Polsce od 354 900 zł. Z kolei najdroższą odmianę – First Edition – wyceniono na 469 900 zł. Do napędu tego auta, niezależnie od wersji, służyły dwa silniki elektryczne o mocy 400 KM (po jednym przy osi).

I-Pace korzystał z baterii trakcyjnej o pojemności 90 kWh, zapewniającej zasięg 480 km, zgodnie z cyklem WLTP. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmowało mu 4,8 s.

I-Pace'y w serwisie OTOMOTO

Obecnie wśród ogłoszeń Jaguara I-Pace'a w serwisie OTOMOTO znajdują się 42 samochody. Najtańszy, pochodzący z 2019 roku, ma przebieg zaledwie 34 100 km, ale i uszkodzone nadwozie (m.in. wgnieciona maska, zderzak do wymiany, lampa…). Cena? 85 900 zł. Kolejny egzemplarz kosztuje 89 900 zł, tyle że ma najechane 192 000 km i pękniętą szybę. Wyprodukowano go w 2018 roku.

119 999 zł trzeba zapłacić za Jaguara I-Pace'a z 2019 roku, ale zarejestrowanego po raz pierwszy w marcu 2020 roku. Jak czytamy w ogłoszeniu, miał on do tej pory jednego właściciela, został zakupiony w polskim salonie, regularnie serwisowany w ASO i jest w bardzo dobrym stanie technicznym.

Ogólnie modele z początku produkcji (lata 2018-2019) kosztują od 89 900 do 179 900 zł. Najdroższy egzemplarz ma przejechane 62 341 km i jest sprzedawany przez autoryzowanego dealera tej brytyjskiej marki. To bogato wyposażona odmiana HSE.

Wśród ogłoszeń na portalu OTOMOTO można znaleźć również auta ze znikomym przebiegiem, oferowane przez dealerów. Przykład to choćby pojazd z 2023 roku, mający na liczniku 5 km. Cena? 337 000 zł.

Najwięcej za Jaguara I-Pace'a żąda inny dealer. 369 900 zł kosztuje biały egzemplarz z przebiegiem 8467 km w odmianie R-Dynamic SE. W tym miejscu warto wspomnieć, że akumulator trakcyjny brytyjskiego elektryka jest objęty gwarancją 8 lat z limitem do 160 000 km.

TUTAJ przeczytasz o tym, co można, a czego nie wolno robić, aby nie stracić gwarancji.

Nowe otwarcie Jaguara

Jaguar obecnie znajduje się u progu prawdziwej rewolucji. Do tej pory Brytyjczycy pokazali zupełnie nową wizualizację swojej marki, w tym m.in. logo, dziwny film promocyjny oraz koncepcyjny model o nazwie Type 00.

Za ich pomocą zapowiedzieli zupełne zerwanie z przeszłością i całkowicie nowe otwarcie. Tyle że zamiast oczarować poczynionymi zmianami, Jaguar spotkał się z ogromną krytyką. Z drugiej strony, pod koniec zeszłego roku było o nim tak głośno, jak nigdy wcześniej.

Produkcyjny wariant zupełnie nowego Jaguara zadebiutuje pod koniec 2025 roku. Będzie to limuzyna w stylu coupe, oparta na nowo opracowanej platformie JEA, przeznaczonej dla modeli na prąd.

Brytyjczycy już nie będą wytwarzali aut spalinowych, a skupią się na elektrykach, za pomocą których chcą podbierać klientów m.in. Bentleyowi. Ich auta będą sprzedawane nie w salonach, a w ekskluzywnych butikach.

Pierwszy Jaguar nowej ery trafi na rynek w przyszłym roku. Później dołączą do niego dwa kolejne modele. Czyli luksusowo-sportowa limuzyna orz SUV klasy wyższej.

Oby te nowe auta były bardziej udane niż pierwsza w wykonaniu Brytyjczyków próba zaistnienia w świecie elektromobilności.