8 marca 2024

Komisja Europejska rozpoczęła rejestrację celną. Czy elektryki z Chin zdrożeją?

Nio

Unia Europejska prowadzi dochodzenie w sprawie nieuczciwego wsparcia rządowego, jakie mogą otrzymywać chińscy producenci aut. Jeśli znajdą się dowody, mogą zostać wprowadzone wyższe cła na produkty z Państwa Środka. Stawka jest wysoka – chodzi o pozycję europejskich marek na rodzimych rynkach.

W czwartek 7 marca Komisja Europejska rozpoczęła rejestrację celną chińskich samochodów elektrycznych z importu. Co to oznacza? Od kilku miesięcy trwa dochodzenie, które sprawdza, czy tamtejsi producenci nie otrzymują od rządu nieuczciwego wsparcia w postaci pożyczek, linii kredytowych, dotacji do produkcji, ulg podatkowych czy wsparcia w uzyskaniu surowców w niższych cenach. Jeśli KE uzna, że tak rzeczywiście się dzieje, auta EV z Chin prawdopodobnie zostaną objęte wyższym cłem – informuje portal elektromobilni.pl.

Jakie znaczenie ma tutaj marcowy termin rozpoczęcia rejestracji? Mówimy o cłach wstecznych. Jeśli dochodzenie się zakończy (co jest wstępnie spodziewane w listopadzie) i cła zostaną nałożone, będą obowiązywać również w przypadku aut sprowadzonych właśnie od 7.03.2024 r.

Cała na auta z Chin: o ile wzrosną?

O jak wysokich opłatach mówimy? Obecnie cło na chińskie produkty wynosi 10%. Jak podaje „Puls Biznesu”, może wzrosnąć do 20 lub nawet 25%. To może oznaczać spore skoki cen obecnie atrakcyjnych finansowo aut z Chin (TUTAJ przeczytasz test elektrycznego MG4).

Chińscy przedstawiciele branży się bronią. „Większy eksport chińskich pojazdów napędzanych energią elektryczną nie wynika z ogromnych dotacji państwowych, ale z powodu wysoce konkurencyjnego łańcucha dostaw przemysłowych, który przekłada się na silną przewagę konkurencyjną” – twierdzi cytowany przez „PB” Cui Dongshu, sekretarz generalny Chińskiego Stowarzyszenia Samochodów Osobowych.

Obecnie średnia cena chińskiego auta na prąd w Europie to około 30 tys. euro. Europejskie produkty są nawet dwukrotnie droższe. I dlatego import aut z Chin szybko rośnie. Obecnie do wytwórców z Państwa Środka należy około 8% rynku. Jeśli jednak dynamika wzrostów się nie zmieni, w przyszłym roku możemy mówić już o 15%.

Czy cła wpłyną na ceny aut z Chin? Jest taka szansa. Eksperci wskazują jednak, że równie dobrze tamtejsze firmy mogą „przełknąć” mniejsze zyski za cenę dalszego umacniania się na rynkach państw Unii Europejskiej.

Drugie dno

Sprawa ma jeszcze jedno dno. „Część koncernów motoryzacyjnych ze Starego Kontynentu, dostrzegając atrakcyjność rynku wewnętrznego, właśnie w Chinach ulokowała produkcję kluczowych dla siebie modeli. Niejednokrotnie stamtąd dystrybuuje je na inne rynki. Zatem ewentualne zwiększenie cła uderzy także w nich. Należy też pamiętać, że europejski sektor motoryzacyjny jest niejako uzależniony od chińskich dostawców, szczególnie w temacie baterii do aut czy surowców do nich" – powiedział „Pulsowi Biznesu” Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems (TUTAJ poznasz MG ZS).

Przewaga konkurencyjna Chin może rosnąć mimo wprowadzenia ceł, m.in. ze względu na liczne złoża litu, a także na fakt, że większość znaczących producentów akumulatorów działa właśnie w tym kraju. „Kilka dni temu portal The Driven podał, iż z najnowszych szacunków wynika, że jeszcze w 2024 r. ceny baterii oferowanych przez chiński koncern CATL (największy producent baterii na świecie, który dopowiada za 37% globalnej produkcji) spadną o… 50%” – podaje „PB”.

Ewentualne surowsze przepisy celne mogą oznaczać także, że chińskie firmy wybudują fabryki w Europie i to u nas będą tworzyć swoje produkty. „Ekspansja na kolejne rynki może z jednej strony być wyzwaniem dla europejskich producentów, ale z drugiej szansą na rozwój gospodarczy krajów członkowskich, przy założeniu, że to właśnie na terenie Starego Kontynentu odbywałaby się produkcja pojazdów tych marek" – skomentował Aleksander Rajch, członek zarządu PSPA.