11 października 2024

Toyota ma chrapkę na więcej. Nieoczekiwany powrót do królowej motorsportu

Toyota w Formule 1

Zespół MoneyGram Haas F1 ogłosił partnerstwo z Toyotą. Oznacza to powrót Japończyków do Formuły 1 po wielu latach nieobecności. Choć na razie w dość ograniczonym zakresie.

Toyota jako zespół fabryczny w Formule 1 spędziła 8 lat (2002-2009). Niestety, nie odniosła spodziewanego sukcesu, w 139 startach notując 13 miejsc na podium i osiągając najwyższą 4. pozycję wśród konstruktorów.

Ostatecznie 4 listopada 2009 roku Japończycy poinformowali o zakończeniu startów w królowej motorsportu, co tłumaczyli m.in. światowym kryzysem i koniecznością redukcji kosztów.

Toyota w Formule 1: współpraca z Haasem

Ale teraz Toyota otwiera swój nowy rozdział w Formule 1. Wszystko za sprawą umowy o wieloletniej współpracy z amerykańskim zespołem MoneyGram Haas F1. Co ciekawe, porozumienie z Japończykami będzie obowiązywać równocześnie z umową z Ferrari, z którym zespół współpracuje od 2016 roku, czyli od momentu swojego wejścia do Formuły 1.

Toyota ma wspierać Haasa za pomocą swojego działu sportów motorowych i prac badawczo-rozwojowych. Czyli Toyota Gazoo Racing (TGR). Obie firmy będą „dzielić się wiedzą i doświadczeniem, a także zasobami” – czytamy w komunikacie prasowym.

TGR będzie świadczyć usługi projektowe, techniczne i produkcyjne na rzecz Haasa. Z kolei Amerykanie w zamian zaoferują swoją wiedzę techniczną i promowanie japońskiej marki. Ale głównym celem współpracy obu firm jest poprawa wyników zespołu MoneyGram Haas F1 (TUTAJ przeczytasz, jak szybkie są bolidy F1 na tle innych aut).

Logotypy Toyoty pojawią się na bolidach Haasa już podczas najbliższego Grand Prix. Odbędzie się ono w dniach 18-20 października na torze Circuit of the Americas (USA).

„Jestem niezmiernie podekscytowany, że Haas i Toyota Gazoo Racing nawiązały współpracę techniczną. Posiadanie w swoich szeregach światowego lidera z sektora motoryzacyjnego, który będzie współpracował z naszą organizacją i jednocześnie będzie starał się rozwijać swoją wiedzę techniczną i inżynieryjną, to po prostu partnerstwo z oczywistymi korzyściami dla obu stron” – mówi Ayao Komatsu, szef zespołu MoneyGram Haas F1.

Według nieoficjalnych informacji amerykański zespół ma korzystać m.in. z tunelu aerodynamicznego Toyoty, mieszczącego się w Kolonii.

Sytuacja Haasa w sezonie 2024

MoneyGram Haas F1 obecnie zajmuje 7. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Na swoim koncie ma 31 punktów, wyprzedzając teamy Williams Mercedes (16 pkt.), Alpine Renault (13 pkt.) oraz Kick Sauber Ferrari (0).

Większość z tegorocznego dorobku to zasługa Niemca, Niko Hulkenberga (24 pkt.), który dwa razy kończył zmagania na 6. pozycji. Miało to miejsce podczas Grand Prix Austrii i Wielkiej Brytanii.

Zespołowy kolega Niemca – Duńczyk, Kevin Magnussen – zdobył raptem 6 punktów. W tym sezonie dwa razy kończył zmagania na 10. miejscu (1 pkt.), a raz na 8 (4 pkt.). Co ciekawe, jeden punkcik do dorobku Haasa dorzucił młodziutki Oliver Bearman, który w Grand Prix Azerbejdżanu zastąpił Magnussena.

Powód? Przekroczenie przez Duńczyka limitu 12 punktów karnych w sezonie.

Toyota w Formule 1: zmiany od 2026 roku

Bolidy Formuły 1 w aktualnej specyfikacji pojawiły się w 2022 roku. W stosunku do wcześniej stosowanych, obecne wyróżniają się mniej rozbudowaną aerodynamiką nadwozi. Za to kluczowa jest konstrukcja podłogi, która stała się jednym wielkim dyfuzorem.

Zupełnie nowe regulacje techniczne wejdą w życie w 2026 roku. Zatwierdzono to podczas zebrania Światowej Rady Sportów Motorowych, która odbyła się 17 października 2023 roku. Współpraca Toyoty z Haasem z pewnością przyczyni się do stworzenia nowego, bardzo konkurencyjnego bolidu.

„Możliwość wykorzystania zasobów i wiedzy Toyoty, przy jednoczesnym korzystaniu z ich procesów technicznych i produkcyjnych, będzie miała zasadnicze znaczenie dla naszego rozwoju i wyraźnego dążenia do dalszego zwiększania osiągów w F1. W zamian oferujemy platformę, która pomoże Toyocie rozwijać swoje wewnętrzne możliwości inżynieryjne” – mówi szef Haasa.

Znając ambicje Japończyków należy się spodziewać, że z czasem amerykański zespół zostanie po prostu wchłonięty do struktur tego giganta. W końcu Toyota ma sporo rachunków do wyrównania w Formule 1.

Nie udało się przed laty, być może uda się w niedalekiej przyszłości.