Chciałbym rozstać się z samochodem, który od 2019 roku był w naszej rodzinie jako trzecie auto – czyli taki zapasowy zawodnik. Jeździł głównie na zakupy, niedzielne wypady i… żeby akumulator nie umarł z nudów. Przez te lata zrobiliśmy nim tylko 11 000 km – serio, to mniej niż niektóre auta robią w jednym roku.
Co w nim fajnego?
• Silnik mruczy jak kot po misce mleka – chodzi równo i bez kaprysów.
• Skrzynia biegów i sprzęgło działają jak trzeba – zero zgrzytów, żadnych niespodzianek.
• Środek czysty i zadbany – żadnych przetarć, dziur, czy „artystycznych” plam.
• Opony niskoprofilowe w dobrym stanie, osadzone na ładnych, aluminiowych sportowych felgach – trochę szpanu musi być.
• Przegląd ważny do 28.09.2025, OC opłacone i ważne do 02.10.2025 – czyli pełen komfort, nic nie musisz załatwiać na dzień dobry.
A teraz szczerość do bólu:
• Lakier – no cóż, swoje lata ma, więc szału nie ma. Ale karoseria bez rdzy, a porządna polerka może zrobić z niego błyszczącego dziadka.
• Jest lekkie uszkodzenie „ramki pod dachem” (widać na zdjęciu), ale to tylko kwestia estetyki – woda nie cieknie, wnętrze suche jak wiór.
Auto gotowe do drogi, nie trzeba pakować mechanika w bagażnik.
Sprzedaję, bo stoi i się nudzi – może Ty dasz mu nowe życie?